Witam drogich obserwatorów:)....
tych starych jak i tych nowych!:)
Pojawiam się i znikam, ale to miejsce to nie obowiązek:) To ma być odskocznia od dnia codziennego, tworzenie dla przyjemności:) ....kiedy jest wena i więcej wolnego czasu....:)
Myślę, że to rozumiecie...???
Generalnie jestem rozdarta pomiędzy domem stacjonarnym ( gdzie naszło mnie na małe zmiany w stronę lekkiej prowansji) ....a starą chatą ( a tam wiadomo ma być rustykalnie ....nie inaczej:)
Weekendy staramy się spędzać w głuszy i działać na tyle ile mamy sił po całych minionych tygodniach:)
Dzisiaj post iście kuchenny....
Postawiłam tutaj na kolor niebieski. Wiejska kuchnia kojarzy mi się właśnie z niebieskimi dodatkami, starymi makatkami, wikliną, drewnem, emalią ..ogólnie z masą różnych przedmiotów, gdzie sztuką jest ich ładne wyeksponowanie:)....
Na Westwing zauroczył mnie cudny obrus. Zakupiłam i po kilku tygodniach oczekiwania "ubrałam" nim kuchenny stół...
Stół i krzesła wypatrzyłam na Tablicy . Do tego miły Pan dorzucił witrynkę, skrzynię, regalik i komodę...gdyż zmieniał umeblowanie salonu i tak jak powiedział chciał się tego pozbyć:) Jestem bardzo zadowolona. Meble w świetnym stanie, stabilne, krzesła tapicerowane jak nowe ....no i cena super niska:) Często przeglądam oferty po sąsiedzku:)
Łóżka też tam zakupiłam:)....ale o tym innym razem...
W Ikea zakupiłam kilka metrów uroczej folkowej tkaniny - Angsruta.
Uszyłam z niej lambrekiny na okna kuchenne, ściereczkę i fartuszek "wiejskiej" gospodyni:)
Myślę, że razem z "westwingowym" obrusem tworzą niezłe zestawienie:)
Na poniższym zdjęciu dwie sympatyczne świnki zakupione u Moni:)
... oraz gratisowa niespodzianka w postaci glinianych dzbanuszków, które idealnie wpasowały się w klimat mojej kuchni!!!!!!!!!!!
Monia jeszcze raz bardzo Ci za nie dziękuję:)
Kochani to tyle na dzisiaj:)
Bardzo Wam dziękuję za maile i komentarze te "blogowe" jak i te "facebookowe":)
Buziaki i udanego tygodnia dla WAS!!!!!!
xoxo
Madzia